hibiscus Danuta Zjawiona

 


Minione lata
Minione lata przycupnęły
gdzieś na niewidzialnej drodze
Czekając, złączona w jedną całość
uniosę się w światłość obłoku
by stać się mgiełką.
Jak konar olbrzymiego drzewa
tkwimy w miejscu
wrastając coraz głębiej w ziemię
Niebo w powolnym milczeniu
zmienia w marmur nasze ciala.

Podaj mi ręce, które wejdą w czas

nim przyjdzie nam znów wyrastać z popiołów.

 

Łza

Między powiekami twymi

Kropla smutku zabłysnęła

Jak żaglówka na jeziorze

Po policzku twym spłynęła

Ptem w otchłań poleciała

Steru smutku się trzymając

I na trawę lekko siadła

Smutkiem ziemię nawilżając

Płaczą drzewa, kwiaty płaczą

Roniąc krople słone

Razem z tobą świat dziś cały

Stracił serce swe zielone.

Dam ci radę ukochana

Chociaż jestem młody

Nie płacz więcej, jeśli pragniesz-

Szczęścia dla przyrody..


Pożegnanie

Kilka słów nieśmiałych

Długi uścisk dłoni

I uśmiech na ustach

Smutny, zabłąkany

Łza w oku błyszczy

Na myśl o rozstaniu

A z duszy szloch się wyrywa

Pamiętaj kochany!

Pamiętaj, że kiedyś świeciło nam słońce

Wsród gór, lasów i kniei

Nad nami szumialy drzewa rosnące

Nucąc pieśń straconej nadziei.


Wrzos

Wrzos liliowy wrzos, symbol smutnej jesieni

Kwiat miłości i cierpienia

Proszę weź ode mnie ten maleńki kwiat

Niech ci przypomni chwile spędzone razem

Noc bez ciebie jest czarna jak rzeka w czasie powodzi

Jeśli nie przyjdziesz, będę sama, pójdę jej brzegiem

Myśląc o tobie -A gdy wrócisz, podam ci ustami liliowy wrzos..

 

Śzczęście

Z zapalonym kandelabrem

Z psałterzem myśli urojonych

W kondukcie codzienności

Szukam słowa  -szczęście

Na cóż korona ślepcu?

Wszak jej nigdy nie zobaczy

Kanibalizm opętańczy zrobił mnie

adoratorem swym.

Chciałbym teraz pożreć siebie i szczęliwych

na tym świecie

Za życia na śmierć skazany, błąkam się

A gdzie po śmierci pójdę?


Noc Wigilijna na Górze Parkowej

Niedaleko stąd jest góra

Otoczona lasem iglastym, pachnąca żywicą

W spokoju i ciszy,

Nie ma tam nikogo, prócz cmentarza i kaplicy

Spójrz: w błękicie lasu i krzewów

Nad grobami w czerwieni zachodu

Co wieczór niebo otula

Wszędzie ukryta cisza jest

Nadchodzi wieczór - zapada mrok i noc głucha

Nad górą świeci tysiące gwiazd srebrzyście

A księżyc biegnie na przełaj

Na gorze cisza i cisza

W kaplicy o północy

Zabłysło światło złociste

Czyzby pasterka? nie to światło

wieczne świeci i cisza

Z dala słychać gdzieś dzwony

To noc Wigilijna, na gorze powiewa lekko wiatr

A drzewa śpiewają z cicha: Cicha noc, święta noc

Lecz na górze panuje wieczna cisza

Ten radosny cichy śpiew

Wznosi się gdzieś w górę

Radujcie się żywi i umarli: Bóg się narodził

A na górze panuje cisza, cisza

Gdzieś w dali spada gwiazda z wysokiego nieba

To Boże Narodzenie- Święto dla wszystkich

Tak jak miłość, jak przyjaźń ludzka

Lecz na Górze Parkowej panuje wieczna cisza, cisza..