hibiscus Janusz Kłopot




Droga wiary


Wiara czyni cuda, uczy też pokory.
Nie zrozumie tego ten, kto nie był chory.
Nic tak ran nie leczy jak z Bogiem zażyłość
to ulga w cierpieniu, lskarstwo na miłość

Ważne także w życiu którą z dróg wybierzesz,
Jaka by nie była, wytrwaj zawsze w wierze.
Można stracić zdrowie, wszystkie skarby świata,
Utracić wiarę w Boga to największa strata.

Nie stracił tej wiary ON Jan Paweł II.
W cierpieniu niósł światu krzyż Bożego Sługi.
Uczył kochać bliźnich, i miłować Boga.
Idźmy Jego śladem, to zbawienia droga.



Zagubionym

Nie pomni narady oraz ostrzeżenia,
Brniemy wciąż bez sensu w mgły ślepy zaułek.
Wystarczy mieć wolę, głowę od myślenia
I nie pchać tego wozu pod górę bez kółek.

Fałszywą muzykę grasz na cienkiej strunie.
A tak strasznie mocno jest ona napięta,
Wreszcie kiedyś pęknie, wszystko wokół runie,
I nikt już o Tobie nie będzie pamiętał.

Tłumisz w sobie dobroć i nadzieję wszelką.
Z problemami na co dzień w przyjaźni,
Możesz wygrać bitwę, co jest sprawą wielką.
Trochę dobrej woli no i wyobraźni.

Nie zmienisz z dnia na dzień tego co Cię męczy.
Lecz próbować warto pot świat nam dany.
Jeśli nie zrozumiesz sens życia zamęczysz.
Niemoc, beznadzieja tworzą nowe ramy.

Warto być upartym, aby los odmienić.
Na przekór złym myślom, walczyć z samym sobą.
A jak ci się uda piekło w raj zamienić,
Odkryjesz że jesteś tą drugą osobą.

Gdy wygrasz zrozumiesz walczyć było,
A co osiągnąleś, sercem swym docenisz.
Sam sobie odpowiedz, grałem dobrą kartą.

Pokochasz najbliższych i sens życia zmienisz.

 

Złudne szczęście


To co czynisz, mocno rani

powiem więcej, bardzo boli.

Czemu jesteśmy karani?

I to jeszcze z własnej woli.

 

Wszystko, co się zowie szczęściem

jest na wyciągnięcie dłoni.

Niestety - całym nieszczęściem

jesteś Ty, bo wciąż go chronisz.

 

Bardzo pragnę być przy tobie

a od losu nie chcę wiele.

Wiem co czynię, wiem co robię

mam być tylko przyjacielem?

 

Proszę nie odrzucaj tego

co nam dzisiaj los przynosi

Chcę trafić do serca twego

jako ten, co wciąż cię prosi.


 

Bliscy sobie

 


Uczucie miła, to nie zabawa.

Cóż pozostanie z naszej przyjaźni?

Moje oddanie, twoja obawa

wciąż czegoś szukasz, w swej wyobraźni

 

Znajomość z tobą to splot sprzeczności.

To jakiś dziwny taniec chocholi

Są chwile zwątpień, chwile radości

pół na pół szczęście najmocniej boli.

 

Nie chcesz uwierzyć w szczere uczucie

ktoś mocno zranił to twoje ego

Tak bardzo boli, ze twe odczucie

to mniej radości, a więcej złego.

 

Sama się ranisz trwając w uporze

Walcząc z przeszłością, nie cenisz życia.

Tyle radości los przynieś może

chcesz doznać szczęścia, ale z ukrycia.

 

Ciągle w uczuciach jesteś w pół drogi

W swoim uporze wciąż niespełniona

Próbuj pokonać niewielkie progi

twa miłość będzie odwzajemniona.

 

Myśl ta pobiegnie szaleńczym pędem

czułości dzwonek w miesiąc zamieni.

Wierzę, że skończy się happy-endem

bliżsi będziemy, no i spełnieni.

 

Naiwność uczuć, klęską miłości

i nikt jej z drogi cofnąć nie zdoła

Zdobąć więc wcześniej róg obfitości

bo tego szczęścia pełno dokoła.


 

Wola wytrwania

 


Ukryta w kokonie jak larwa motyla

zamknięta w przeszłości wciąż masz żal do świata

Może to już czas ten, odpowiednia chwila

By grać rolę Nimfy nie grać roli kata!

 

Popatrz jak to życie nam szybko przemija

Nie staraj się wracać do tego co boli

Szczęście droga moja najczęściej omija

Tych co nie odnajdą siebie w nowej roli.

 

Nie jesteś w morzu samotnym żeglarzem

Maszs wciąż wokół siebie życzliwych ci ludzi

Posiadasz też duszę- serce pełne marzeń

Nie trać wiary w siebie, zechciej się obudzić!

 

Nie tylko ty cierpisz, cierpią także inni

Stojący bezradnie na rozstajnych drogach

Przez los doświadczeni, ale wciąż niewinni

Zagubieni we własnych nazbyt wąskich progach.

 

Złamałaś przysięgę złożoną przed laty

Obwiniasz się wszystkim co obecnie czynisz

Zbłądziłaś nie żałuj - honoru utraty

Winny jest ktoś inny, choć ty siebie winisz.

 

Jednym czas ucieka, innych czas dogania

Bywają też tacy, których życie karze

Najważniejszą cechą jest wola wytrwania

W pozytywnej barwie choć w innym wymiarze.

 

 

Własny los

 

Chcąc być dobrym "duszkiem", miej jedno oblicze

Nie siłuj się z losem, bierz co życie daje

Bywa, zbierasz cięgi i okrutne bicze

I te same razy wciąż innym oddajesz.

 

Życie to splot uczuć, cierpień i nadziei

Tego rozum mędrca pojąć nie potrafi

Nie możesz żyć droga w ciągłej beznadziei

Uwierz, że do ciebie także szczęście trafi

 

Jesteś zagubiona i wciąż pełna lęku

Wymagasz od życia może nazbyt wiele

Masz też drugie ego, jesteś pełna wdzięku.

Wspieraj sama siebie, to dziś twoim celem

 

Nie jesteśmy Święci

 

Jest w nas wiele pychy, nadętej próżności

Obraz szarych wspomnień, domowych pieleszy

Mamy chwile zwątpień i chwile radości

A w szczerym uczuciu byle drobiazg cieszy.

 

Wierząc w przeznaczenie i losu przekorę

dajmy sobie miła choć dozę czułości

Szczeście jest ulotne - może przyszło w porę?

W naszym wieku także potrzeba miłości.

 

Nieważne, kto bardziej szczery w swym uczuciu

Pozwólmy się nawzajem zachować w pamięci

Odpowiem za ciebie - a w moim odczuciu

mamy prawo błądzić - nie jesteśmy Święci.