hibiscus Rok 2006/2007


Podczas inauguracji roku akademickiego 2006/2007 życzenia radości w zdobywaniu wiedzy składali słuchaczom pierwszego w Częstochowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku pan Tadeusz Wrona, pani Halina Rozpondek i inni zaproszeni goście. W czasie uroczystości podziękowano pani dr Marii Juszczyk za trwający 13 lat patronat nad UTW i nadano tytuł Honorowego Kierownika Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Ogromnymi brawami studenci podziękowali pani dziekan za długotrwałą pracę na rzecz studentów trzeciego wieku, za wspieranie ich całym sercem. Wykład inauguracyjny pt "Wielokulturowość w Europie - nadzieja i zagrożenia" wygłosił prof. dr hab. Adam Rosół.
Słuchacze kontynuowali naukę języków obcych, chodzili na zajęcia komputerowe prowadzone przez panią Wiolettę Sołtysik. Na zajęcia gimnastyczne i na siłownię nie trzeba było nikogo namawiać, sala gimnastyczna zawsze była pełna ćwiczących słuchaczy. Nasi zdolni artystycznie koledzy i koleżanki nie opuszczali zajęć plastycznych, które prowadzili pan Tadeusz Kapałka i pan Leon Maciej. Pod opieką mistrzów malarstwa powstawały prace, które słuchacze prezentowali na wystawie w Bibliotece Akademii im. J. Długosza. Miłośnicy astronomii z wielką radością uczestniczyli w pokazie planetaryjnym, który odbył się w AJD.
Po  trudach nauki słuchacze znajdowali czas na zabawę. Na "wieczorku  andrzejkowym" było jak w "Siódmym niebie", a na balu karnawałowym "złota młodzież" bawiła się szampańsko. Równie udany był bal "Powitanie Wiosny".
Reprezentanci naszej uczelni zaproszeni zostali do Warszawy na konferencję Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Konferencja odbywała się w Sejmie RP.
Kilka miesięcy później, dzięki pomocy pani posłanki Haliny Rozpondek, słuchacze mogli pojechać na wycieczkę do Warszawy. Celem wyprawy było zwiedzenie Sejmu i zapoznanie się z pracą parlamentu i zadaniami posłów.
Nawet deszczowa pogoda nie zepsuła zabawy na pikniku w Pegazie. Słuchacze pragnęli nacieszyć się sobą, bo nadchodził czas kilkumiesięcznej rozłąki.
Na uroczystym zakończeniu roku akademickiego, aby nie było zbyt smutno, przygrywała "Kapela u Andrzeja".