hibiscus Złote myśli seniorów

Krytykuj przyjaciela w cztery oczy, a chwal przy świadkach ( Leonardo da Vinci)

Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera (W. Grzeszczyk)

Pokorni ludzie idą zawsze z prądem. Niepokorni próbują iść pod prąd. Cały postęp ludzkości leży dlatego w rękach niepokornych ( Bernard Show)

To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące (Paulo Coelho)
spisała Jolanta Januszewska
Tyle jesteśmy warci, ile w nas dobra dla innych
( zasłyszane, myśl przewodnia  pracy Samorządu UTW)
Wanda Kasprzak
Skórka chleba jedzona w spokoju jest smaczniejsza, niż nadzwyczajne danie spożywane w zdenerwowaniu. Ezop

Tańcz nawet wtedy, gdy nikt nie patrzy, śpiewaj nawet wtedy, gdy nikt nie słucha.Kochaj tak, jakbyś nigdy nie był zraniony, żyj tak jakby Niebo było na Ziemi. Autor nieznany.
( spisała:  Maria Stępień)
Nie skarb jest przyjacielem, ale przyjaciel skarbem
(spisała:  Sabina Zabielska)
Każdy dobry uczynek, każde życzliwe przyjacielskie słowo odmładza człowieka.
Josef Sellmaier

Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to, kim jest ;
Nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.
Jan Paweł II

Ludzie niechętnie pozbywają się wad,
wolą je wyrównywać przy pomocy zalet.
Tadeusz Kotarbiński

spisała : Iwona Szafel
Nie próbuj tego, czego nie znasz
Jeżeli zakazane rzeczy są normalne,
ludzie zachowują nienormalnie
Tylko nasze własne oczy zapłaczą nad nami
Pewien młody człowiek zapytal, jaką prawdę najtrudniej jest w życiu odkryć. Odpowiedż brzmiała: poznać samego siebie.
Gdy miłość cię zawoła, podążaj za nią, chociaż jej ścieżki strome są i wyboiste.
Rozpacz osłabia nam wzrok i zamyka uszy. Nie dostrzegamy nic poza widmem zguby, slyszymy tylko podniecone bicie naszych serc.
Kiedy zwierzyna jest osaczona, myśliwemu grozi niebezpieczeństwo
Nie zawsze można cieszyć się ciszą i spokojem. Ale pech, trudności to nie koniec świata. Trawa wypalona stepowym ogniem odrośnie na nowo latem.
Mucha nigdy nie wpadnie do ust tego, kto wie, kiedy należy je zamknąć.
Nigdy nie przepraszaj tych, którym płacimy.
Proces starzenia się nie ma wiele wspólnego z przybywaniem lat. To skutek nieuniknionych zawodów, jakie dzieci sprawiają rodzicom.




Danuta Bożek - Żak

Myśli pozłacane i cytaty własne


Do-wolne przekłady
  • Myślę więc jestem - mylna sugestia, że jakość istnienia zależy od jakości myślenia
  • Być albo nie być - czyli myśleć albo nie myśleć. Problem tych, co wierzą, że myślenie ma przyszłość.
  • Nic co ludzkie nie jest mi obce - wyznanie ludożercy.
  • Młodości, ty nad poziomy wylatuj - o historii Ikara.
  • Błądzić jest rzeczą ludzką, ale:
Kto pyta nie błądzi - czyli kto pyta, jest nieludzki.
CV
  1. Już jako półroczne dziecko miałam swoją pierwszą rozbieraną sesję zdjęciową.
  2. W przedszkolu starsza koleżanka zabrala mi wózek. Zdecydowałam się odejść.
  3. W wieku kilku lat zadebiutowałam w poważnej roli nie tyle scenicznej, co ulicznej. Można nawet powiedzieć, że byłam prekursorką trudnej sztuki - połączenia teatru ulicznego i handlu obwoźnego. Byłam też autorką scenariusza i reżyserem w jednej osobie. Była to jednoaktówka " Jabłka ". Koleżanka woziła mnie po osiedlu w starym wózku dziecięcym, przykrytą jakimiś szmatami, i darła się wniebogłosy: Jabłka, jabłka, kupujcie jabłka. Mimo ogromnego sukcesu i zainteresowania prawie całego osiedla, zrezygnowalam z drogi kariery i osobistego rozwoju artystycznego. A mogłam jeszcze grać. Na przykład jagody. One też miały wzięcie.
  4. Udzielałam się również społecznie. Lubilam na przykład sypać kwiatki z okazji świąt kościelnych. Przestałam lubić, gdy ksiądz wyrzucił mi lizaka, który był ze mną na próbie. Już nie wróciłam.
  5. Pasjami uczestniczyłam w konkursach. Te konkursy to była jedna z niewielu rozrywek w moim osiedlu. Oczywiście pominąwszy bieganie boso po kałużach, łapanie chrabąszczy, granie w klasy czy takie tam jeszcze.Konkursy wygrywałam i nikogo to nie dziwiło, i nikt mi z tego tytułu nie składał gratulacji. Wygrałam na przykład konkurs na najlepsze przygotowanie do I Komunii Św. Dostałam w nagrodę książkę " Miasto Dawidowe" - muszę ją koniecznie wreszcie przeczytać. Ale do komunii to moje koleżanki miały loki, a mnie fryzjerka zrobiła na głowie coś upiornego.
  6. Straty moralne z powodu fryzury próbowalam sobie powetować na ślubie. Ale i tu włosy nie wyglądaly jak trzeba. A może to wina włosów, a nie ślubu? Tak czy tak, musialam to naprawić i po raz kolejny wyszłam za mąż. To jednak był już tylko ślub cywilny, mniej strojny. Niemniej do dzisiaj zastanawiam się, czy pozbawienie mnie możliwości ślubu kościelnego było słuszne, bowiem ksiądz ożenił się później z moją koleżanką. A skoro ten ksiądz to teraz nie ksiądz, to tamten sakrament to też już jakby nie sakrament. Próbowalam nawet dyskutować na ten temat z jakimś ksiedzem w Kurii Biskupiej, ale efekt był taki sam jak wówczxas, gdy jako dziecko na lekcji religii zapytalam księdza, kto sądził Kaina, skoro to było dopiero drugie pokolenie. Ksiądz wyrzucił mnie z religii, a ojciec nawyzywał z tego powodu w domu.
Sprawa Kaina, włosów i ślubów do dzisiaj została niewyjaśniona. Ale czy to ma  jakieś znaczenie? W końcu tak naprawdę nie jest ważne to co za nami, ale co przed nami. Dlatego właściwe CV powinno mówić o dokonaniach, które dopiero są przed nami !
Miejsca z duszą

Co sprawia, że są na świecie miejsca szczęśliwe, do których tęsknimy nawet po latach? To zawsze było dla mnie zagadką. I chociaż miałam wiele hipotez, żadna nie była dość przekonująca. Jedna z nich mówiła o duszy miejsc. Będąc niedawno w pobliżu takiego zaczarowanego miejsca, gdzie przed laty spędziłam wiele wakacyjnych dni, postanowilam odnależć jego duszę.

Minęło wiele lat od mojego ostatniego pobytu w tym miejscu i teraz okazało się, że wszystko jest już nie takie. Budynek jakby nie ten. Jakiś szary, zniszczony. Przed budynkiem betonowy gazon z rachityczną roślinnością i znacznie pomniejszony plac, na którym kiedyś odbywały się apele, zbiórki, spotkania. Zrobiło mi się żal tego miejsca, gdzie ktoś wszystko poprzemieniał. Miejsce, które najwyrażniej nie było już tym samym.
Zrobilam smutne zdjęcie i odjechałam. Po powrocie przypadkowo natknęlam się na swoje zdjęcie z tamtych lat. Porownałam fotografie. Budynek dokladnie taki sam, gazon tak samo brzydki, dodatkowo zupełnie pozbawiony roślinności. Plac przed budynkiem nie zmienił się nawet odrobinę.
Tylko jedno różniło te zdjęcia. Na tym drugim stałam roześmiana, szczęśliwa. I tak oto odnalazłam duszę, której szukałam.

Spiralna droga życia

W wędrówce przez życie każdy nasz kolejny krok wypływa z wcześniejszych doświadczeń, ale jednocześnie zmierza ku czemuś nowemu. Jak wygląda zatem droga, po ktorej się poruszamy?
Koło, mimo że jest doskonałe, zawiera jednak tylko jeden element wspomnianego ruchu, bo na kole każdy krok do przodu jest jednocześnie krokiem do tyłu.
Myślę, że nasza droga życiowa przebiega wzdłuż spirali. Wtedy każdy krok chociaż kierunkiem nawiązuje do przeszłości jak ten po kole, to jednocześnie wznosi nas wyżej. Korzystamy z przeszlości, nie cofając się do niej.
Lustra

Długą podróż pociągiem urozmaicałam sobie obserwowaniem obrazów w lustrach rozmieszczonych na całej długości przedziału nad siedzeniami.Gdy siedziałam przodem do kierunku jazdy, widziałam odbicie w lustrze pokazujące zagubiony już za oknem obraz. Gdy jechałam tyłem, widziałam odbicie, którego nie rejestrowało jeszcze okno.
Wpatrzona w lustra zupełnie zapomniałam o oknie.Jedno lustro to przeszłość, drugie to przyszłość, a oba są różnymi momentami teraźniejszości.
Jakże często tak bywa, że nadmiernie skupiamy się na tym, co było, lub na tym, co się wydarzy, zupełnie zapominając o uciekającej rzeczywistości.
Mobbing
Gdy w sklepie z damską bielizną zobaczyłam za ladą trzy ekspedientki, pomyślałam że lepiej trafić nie mogłam. przygotowana na miłą, kompetentną obsługę coś tam zagadnęłam.Panie nie przerwały jednak oglądania katalogu i rozmowy. Po chwili jedna wrzasnęła: Szefieee!!! Tam jest ta reszta! Za chwilę druga też coś sobie przypomniała i kategorycznie wezwala szef, by sprawdził faktury. Widać panowały nad sytuacją, bo mimo luźnej pogawędki raz po raz wolały:Szefiee!, przypominając mu o jego licznych obowiązkach. A on starał się jak mógł. Okrutne Erynie, pomyślałam, i po cichu wycofałam się, nie chcąc go pognębiać. Zresztą jak mogłabym nosić majtki i biustonosz ze śladami złośliwych prześladowań? A na znak protestu przeciwko mobbingowi wystąpię z oficjalnym apelem o natychmiastowe zaprzestanie noszenia majtek i biustonoszy i skieruję ten apel do wszystkich kobiet dobrej woli na całym świecie. Łączcie się!
Cena sławy
Artystka sztuk wszelakich, która ma trudności z zaistnieniem w rzeczywistym świecie, postanowiła osiągnąć sukces wirtualny. Zwierza się zatem wszem i wobec, na specjalnie założonej w tym celu stronie, ze swych ( niespełnionych ) ambicji. Z pobieżnego przeglądu okazalo się, że jej największym osiągnięciem artystycznym są jej własne urodziny. Mając tego świadomość, ogłosiła światu, że tego i tego dnia są urodziny tej i tej. Pisze o tym zdarzeniu w osobie trzeciej, by zasugerować, że ktoś jeszcze oprócz niej samej jest nią zainteresowany. Dalej głosi, że miejscem obchodów tej szczególnej i niezwykłej uroczystości jest Kraków. Rozumie się cały, bez wyjątku. Jedynie czas ograniczony, bo tylko trzy dni. Przeczytałam zdruzgotana. Że nazwisko nieznane? To nic, ale przecież caly Kraków został zobowiązany do uczczenia tego Nie-Bytu. Noc miałam niespokojną, pełną koszmarów.Śniło mi się, że teraz zamiast hejnału z Wieży Mariackiej rozbrzmiewać będzie jej głos ( właśnie odkryła w sobie talent do śpiewania ),że stamtąd będzie informować świat, jaka to ona wielka na tej wieży. W poczuciu końca 600-letniej tradycji po raz ostatni powtarzalam:

Patrz Mariacka Wieża stoi
Dla miasta Strażnica
Na jej widok myśl się korzy
A dusza zachwyca.

Obudziłam się pełna obaw o przyszłość Krakowa, jego mieszkańcow, a także licznych turystów. Włączyłam radio i usłyszałam: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej ogłosił trzy dni żałoby narodowej. To on też? No cóż....Ale dlaczego zaraz cała Polska?
Odwrotności
Rokrocznie przyznawane są nagrody Nobla w określonych dziedzinach. Ich laureaci bywają mniej lub bardziej zapamiętani, ale powszechnie znane w związku z nagrodą jest jedynie nazwisko jej Nie-Laureata. Kim byłby Nobel dzisiaj? W najlepszym wypadku tylko mniej lub bardziej znanym laureatem nagrody. Tymczasem utrwalając zaslugi innych, tak naprawdę utrwalil siebie! Bardzo często bywa, iż sukces osiągamy przez odwrócenie sytuacji. I chociaż nikt jeszcze nie potwierdził, że na przykład najlepszą prezentacją mądrości jest głupota, to jednak ktoś już kiedyś zauważył, że i "w tym szaleństwie jest metoda".
Czas siewu, czas zbioru, czas....
Kiedy można zabijać? Okazuje się, że to nie jest takie zupełnie obojętne.Do radiowej informacji o zabójstwie ekspedientki małego sklepiku osiedlowego dołączono glosy zbulwersowanych mieszkańców. Mężczyzna: W Wielkim Tygodniu! Starsza kobieta, płacząc: Mamy tu wszystko pozamawiane na święta. Bezduszny bandzior.
Nagie myślenie
Naga prawda, nagi instynkt i brak myślenia. Tak zaczyna sie krótka historia z obcojęzycznymi w znanym polskim kurorcie. Ponieważ nie szukalam płaszczyzny porozumienia, a jedynie sauny, dlatego wiedziona strzałkami szczęśliwie dotarłam do kabiny. Na miejscu okazalo się, że już ktoś tam jest, ktoś kto wyraźnie przypominał mężczyznę. Tak łatwo się jednak nie poddaję. Pomyślałam, że to z pewnością jest jeden z tych, co to nie rozumieją ludzkiej mowy, A skoro nie rozumie, co się do niego mówi, to znaczy że nie myśli, a to oznacza, że to tylko atrapa z syntezatorem glosu. Uspokojona polożylam się na półce obok. Coś mnie jednak tknęło i zagadnęłam. O Boże! On mówił po ludzku. A ja poczułam się nagle taka naga...
Za nas
To takie cudowne, kiedy ktoś podejmuje za nas decyzje, bierze odpowiedzialność za nasze sprawy i martwi się za nas. Taka przerwa w dorosłości, za którą głęboko gdzieś tęsknimy.
Podczas postoju autobusu postanowilam zaopatrzyć się na dalsza drogę. Kupiłam gazety i już miałam wyjść z dworcowego sklepiku, obawiając się odjazdu autobusu, gdy powstrzymała mnie sprzedawczyni. Na moje nerwowe spoglądanie w stronę przystanku zareagowala ciepłym, spokojnym zapewnieniem " Niech się pani nie boi, nie odjedzie". Powiedziała to w taki sposób, że nie było wątpliwosci, że ona wie. Już z mniejszymn niepokojem przeszlam do dalszych zakupów. Poprosilam o ciastka Pieguski, a gdy płaciłam ukradkiem spojrzalam w stronę autobusu. Kobieta zauważyla to i spokojnie powtórzyla " Niech się pani nie boi, nie odjedzie". Ten spokój udzielił się i mnie. Nie oglądając się już na autobus zaczęłam się rozglądać za jakimś napojem. Wybrałam Tonic. Bardzo spokojnie zapłaciłam, wzięlam reklamówkę z zakupami i bez pośpiechu ruszylam w stronę autobusu. Wsiadlam w ostatniej chwili. Autobus ruszył, a ja spojrzałam na trzymane w ręku markizy i Krzysia.
Inna podróż, inny autobus. Za mną jakaś para, pode mną ich rottweiler. Składał się głównie z wielkiej mordy bez kagańca. I chociaż wyobraźnia podsuwała mi różne obrazy wspólnego podrożowania, postanowiłam się oswoić ( nie rottweilera bynajmniej) i mimo wszystko przeżyć. Wzięłam głęboki oddech i wtedy usłyszałam - niech się pani nie boi...

Bryza
Rzeczywistości
Niebo dotykające morza, słońce wunurzające sie z fal i tam kończące swoją dzienną wędrówkę po niebie. W tej rzeczywistości odmierzamy upływający czas. Bywa, że ta rzeczywistość staje się niewystarczająca. Tęsknimy za inną, ukrytą za horyzontem. Nagle dowiadujemy się, że słońce wcale nie mieszka w morzu i nie wędruje po niebie, że ta rzeczywistość była tylko złudzeniem. Później przekraczamy granice innych rzeczywistości, czasami sami  je tworzymy, żeby w końcu przekonać się, że każda kolejna rzeczywistość też jest tylko złudzeniem.
Spotkałam swoją historię

Czego szukalam, idąc w ten zimowy dzień brzegiem morza? Myśli przypływały i odpływały, a ślady zostawione w mokrym piasku zabierała cofająca się fala. Nie od razu zobaczylam podbiegającą do mnie nieznajomą. Pomyślałam, że to pomyłka, gdy kobieta zaczęla rozmowę. Najpierw pokazała mi swoje obrazki, ktore tu sprzedawała. Później zaczęla opowiadać o sobie, o swoim życiu, o najistotniejszych dla niej sprawach i problemach. Stałam i sluchałam w osłupieniu. W tych refleksjach, w bardzo osobistych i intymnych doświadczeniach obcego człowieka była cała prawda o moim życiu. W jej przemyśleniach odnalazłam siebie! Spotkałam swoją historię. Znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie od dawna pytania. Przeżycie było niezwykłe, wręcz metafizyczne. Ale przecież my na co dzień spotykamy ludzi, kwiaty, kamienie. A wszyscy oni mają nam coś do przekazania. Wielokrotnie podają odpowiedzi, których poszukujemy. Nie zawsze jednak ich słuchamy. A wystarczy zatrzymać się i wsłuchać w to,co ma nam  do powiedzenia wszechświat.
Bursztyny

Dzień zaczął się bursztynowo. Zebrałam ich pełne kieszenie. Cudnie błyszczących morską wodą w promieniach słońca. Czar nie trwał jednak długo. Jakieś złe zaklęcie przemieniło je w szare, matowe kamienie.
-  Dlaczego? - zapytałam.
- Miałaś nadzieję na znalezienie bursztynów, ale tak naprawdę nie wierzyłaś w to - odpowiedziały kamienie.
Zmrok
Widziałam niebo zstępujące do morza w tęczy samych szarości. Powoli niebo i morze traciły swoją tożsamość aż do całkowitego zlania się w jedno szumiące jestestwo. Jeszcze sznur łabędzi przelatujący w pogoni za dogasającym dniem. jedynym. Niepowtarzalnym. Niezauważonym.